niedziela, 10 lutego 2013

Pomysłowy Jeremi

U Jeremiego nadszedł czas buntu. Mówi się o buncie dwulatka, ale w tym wypadku jest to bunt półtoraroczniaka. Ja z mojego doświadczenia wiem, że potem przychodzą kolejne bunty....i może tak być nawet do ćwierćwiecza dziecka.

Jeremi nie lubi kąpieli
i wannę omija z daleka.
Gdy wieczór nadchodzi, to mama
już wie, co za chwilę ją czeka.

Bo trzeba malucha wykąpać.
Jak zrobić to, kiedy Jeremi
powrzuca zabawki do wanny,
lecz nie chce wykąpać się z nimi?

Uśmiecha się mydło z półeczki
i woda radośnie już pluska.
Gotowy jest ręcznik z królikiem,
by wytrzeć do sucha maluszka.

Pływają zabawki znudzone;
są statki i rybki, i wędka.
Już wiedzą, że kąpiel z Jeremim,
to sprawa, niestety, nieprędka.

I martwi się mama, i tata,
a babcia też pomóc nie umie,
Czekają z nadzieją, że wkrótce
Jeremi konieczność zrozumie.

Bez mycia się jednak nie uda,
wszak musi być czysty Jeremi!
Wykąpie się więc w umywalce,
choć pomysł to jest nie z tej ziemi!

czwartek, 17 stycznia 2013

Mróz

W mroźne dni Jeremi na spacerach ma zawsze pomidorowe policzki:) Siedzi na saneczkach i nigdy nie wiem czy jest zadowolony, czy nie bardzo, bo minkę ma najczęściej  zaciętą. Chyba złości się na Mróz?


                                                       Jeremiego szczypie Mróz.
                                                        Panie Mrozie, dosyć już!
                                                       Cały nosek mam czerwony
                                                       i policzki, z każdej strony!

                                                       Rączki też od Mrozu zimne;
                                                       nie są tak jak zawsze zwinne!
                                                       Nie potrafią lepić kulki,
                                                       takie sztywne są biedulki...

                                                       Złości się na Mróz Jeremi,
                                                       bo ten Mróz jest nie z tej ziemi!
                                                       Odejdź Mrozie! krzyczy Maluch,
                                                       zmarzł mi w butach każdy paluch!

                                                       Mróz poszczypał jeszcze chwilę;
                                                       widziano go właśnie  tyle.
                                                       Poszedł gdzieś do innych dzieci,
                                                       teraz pięknie słońce świeci.

                                                       Słońce świeci, śnieg topnieje.
                                                       Pyta Jerry: Co się dzieje?
                                                      Ja chcę jeździć saneczkami,
                                                       a śnieg "spływa" strumykami!

                                                      Jeremiemu było smutno,
                                                      że przegonił Mróz i jutro
                                                      nie ulepi już bałwanka,
                                                      nie pojeździ już na sankach...

                                                      Nie martw się i nie smuć, proszę!
                                                      Nie dam za to i dwa grosze,
                                                      że na dobre odszedł Mróz.
                                                      Popatrz, pada śnieżek  znów!

środa, 9 stycznia 2013

Przytulanki

Z popołudniowym zasypianiem Jeremi miewa czasami problemy. Ale jest na to sposób:)

                                        

                                                   Przytulanki są po to na świecie,
                                                   by udało się zasnąć, jak wiecie.
                                                   A gdy jeszcze i smok w tym pomaga,
                                                   zasypianie to prosta jest sprawa!

sobota, 5 stycznia 2013

Rowerek

Jeremi pod choinką znalazł mały drewniany "rowerek". Jest to raczej chodzik, bo nie posiada pedałów i by go rozpędzić należy używać swoich nóżek. Jeremiemu pojazd służy nie tylko do jeżdżenia. Często ciągnie go za sobą, sprytnie chwytając kierownicę:) Lubi też kręcić kółkami i wtedy rowerek w powietrzu musi trzymać babcia:)




Dostał Jeremi pierwszy rowerek,
długo oglądał swój pojazd nowy,
choć zapomnieli dodać pedały,
do jazdy Jerry jest już gotowy!

Przekłada nogę, siada na siodle,
za kierownicę chwyta rączkami.
Nie czuje strachu nasz Maluch w ogóle!
Pędzi...do tyłu, śmiejąc  się z nami:) 

I tak minęło dni ledwie kilka,
Jeremi nabrał w jeżdżeniu wprawy;
jeździ do przodu, bierze zakręty!
Życzę z rowerkiem dobrej zabawy!

środa, 26 grudnia 2012

Zimowe Święta

Czekamy na nie zawsze, niezależnie od tego ile mamy lat. Szybko przychodzą i jeszcze szybciej mijają. Lubię Święta Bożego Narodzenia, mam wiele wspomnień; różnych wspomnień. Ale wszystko zawsze wygląda tak samo. Przygotowania, zasiadanie do wigilijnej wieczerzy, dzielenie się opłatkiem, prezenty, świętowanie...

W grudniu przyszły do nas Święta
z choinkami, z Mikołajem.
W kuchni wszystko już gotowe,
co na Święta się nadaje.

Karp w warzywach na półmisku,
galareta już się zsiadła.
Uszka w brzuchach mają grzyby,
sporo jest innego jadła.

Są pierogi, groch z kapustą,
kluski z makiem z rodzynkami,
no i w garnku uwarzony,
barszcz czerwony z prawdziwkami.

Nie zabraknie słodkich ciastek,
babek, strucli i sernika.
Jest też placek z jabłuszkami,
jeszcze ciepły, z piekarnika.

Stół okrywa obrus biały,
stoi świeczka, stroik przy niej.
Jest rodzina już w komplecie,
i kolęda  cicho płynie.

Pod choinką zatrzęsienie
różnych paczek i torebek.
Prezent leży przy prezencie.
Zgadnij, który jest dla ciebie?...







środa, 12 grudnia 2012

Aniołka

Moje szydełkowe robótki dały pomysł na śmieszny wierszyk o Mikołaju i Aniołce.








Piękna Aniołka zimową porą
pragnęła zostać Mikołajową.
Mikołaj bardzo był tym wstrząśnięty,
bo przecież pragnął zawsze być świętym.
Aniołka pięknie się uśmiechała,
lecz dała spokój. Za to jej chwała!
Bo gdyby razem stadło stworzyli,
koniec prezentów byłby w tej chwili! 
A tak Mikołaj każdego roku, 
w grudniu do pracy idzie o zmroku!
Niesie prezenty dzieciom spragnionym.
Niech zawsze będzie nieożeniony!



piątek, 7 grudnia 2012

Mikołaj

Mikołaj. Dla Jeremiego to jeszcze nic nie znaczące słowo. Postać Mikołaja obejrzał w książeczce "Wesołych Świąt", ale trudno 15 miesięcznemu dziecku wytłumaczyć, że oto dostał zabawkę od tego pana z siwą brodą, zwłaszcza, gdy odbiera ją z rąk bliskich. Trzeba jeszcze poczekać na te chwile, kiedy Jeremi będzie z wielką ciekawością, niecierpliwie czekał na prezenty mikołajowe podłożone w nocy pod poduszkę:) Będzie przeżywał wielkie, cudowne emocje! Aż do momentu, kiedy uświadomiony kolega powie mu, że to wszystko... bujda, a prezenty podkładają rodzice. I pryśnie czar jednej z najpiękniejszych dziecięcych iluzji... Szkoda, że tak jest zawsze...

Przyjechał dzisiaj do Jeremiego
pociąg z żyrafą z fabryki Lego.
Prezentem był on mikołajowym.
Cieszył się Jerry pojazdem nowym.
Uffał i puffał przez długie chwile,
radości pociąg przyniósł mu tyle!
Zabawek dostał Jeremi wiele
od bliskich gości w zeszłą niedzielę.
To też prezenty mikołajowe,
a ja wciąż sama zachodzę w głowę
jak Jeremiemu mam wytłuaczyć,
co ten Mikołaj właściwie znaczy?
W książce zobaczył pana siwego
nad wielkim workiem pochylonego.
Kartki przewracał Jeremi szybko,
odłożył książkę do szafki z szybką.
Kto to Mikołaj? Wyjaśnię może,
za rok okrągły, gdzieś o tej porze!